Miał być wschód słońca na kopcu, a było…

Posted by in Mikroprzygody

Dzień dobry! Otworzyłem oczy. W pokoju panował jeszcze półmrok. „To dobrze” – pomyślałem i sięgnąłem po telefon. 3:53. Budzik miał zadzwonić równo o 4:00. Unoszę głowę i spoglądam w okno. „Będzie słoneczny dzień” – stwierdzam i bezwładnie opadam głową na poduszkę. Uwielbiam ten stan. Stan, kiedy budzę się tuż przed budzikiem, bo już czuję, że czeka na mnie coś niezwykłego. Przez uchylone okno dociera teraz do mnie śpiew ptaków, które o tej porze są nad wyraz aktywne. Ach, co za muzyka! Mieszkanie blisko lasu ma jednak swoje zalety. Leżę tak przez kilka minut. Znów spoglądam na wyświetlacz telefonu….read more