Pisząc obraźliwe posty o imigrantach możesz zniszczyć sobie życie

Posted by in Rozkminki

Obserwowanie zachowania niektórych osób w Internecie zainspirowało mnie do napisania tego artykułu. Ma on na celu zwrócić uwagę na problem nieświadomego publikowania w sieci oraz zaniedbywania prywatności.

Kilka lat tworzenia treści w Internecie nauczyło mnie bardzo wiele i wiele mi uświadomiło. Doświadczenie, zdobyta wiedza i obserwowanie innych pozwoliły mi odkryć, jak świadomie używać mediów społecznościowych oraz budować wizerunek z wykorzystaniem narzędzi online. Nie oznacza to jednak, że wcześniej nie popełniałem błędów. Po prostu starałem się je wyeliminować, a teraz chciałbym się podzielić z Tobą wnioskami.

Nie zależy mi na tym, aby komuś narzucać swoje zdanie. Rób co chcesz. Możesz w tym momencie przestać czytać. Możesz całkowicie zignorować ten wpis. Możesz go shejtować. To Twoja piaskownica i Twoje zasady. Jeśli jednak doczytasz do końca, będzie mi bardzo miło.

Wiesz o mnie wszystko

Kilka lat temu postanowiłem być transparentny w Internecie. Biorąc udział w dyskusjach, zawsze podpisuję się imieniem i nazwiskiem. Publikuję publiczne posty na Facebooku dla osób, które mnie obserwują. Piszę o aktualnych sprawach na Twitterze. Tutaj na blogu, często opisuję swoje doświadczenia, historie i wspomnienia (chociaż ostatnimi czasy ulega to zmianie). Pokazuję siebie i to, co robię na co dzień.

Jeśli przejrzysz uważnie wszystkie moje kanały komunikacji, możesz odnieść wrażenie, że wiesz o mnie wszystko.

Nic o mnie nie wiesz

Ale to tylko złudzenie. Podejmując decyzję o transparentności, ustaliłem też sobie granicę własnej prywatności. Rzeczywiście możesz wiedzieć, kim jestem, co robię i dlaczego. Ale to jedynie mój wizerunek – to, co pokazuję na zewnątrz.

Nie wiesz, o czym marzę, czego się boję, dlaczego podejmuję takie, a nie inne decyzje. Nie wiesz, co robię, kiedy wychodzę z domu w poniedziałek o 17. Nie wiesz, z kim się spotykam, co jem, jak spędzam wolny czas. Nie wiesz, kiedy mam gorszy dzień, a kiedy tryskam energią. Nie wiesz, co skrzętnie notuję w swoim zeszycie tuż przed pójściem spać. Nie wiesz, co mnie bawi, a co smuci. Nie znasz moich politycznych poglądów, muzycznych gustów i stanowisk w kontrowersyjnych tematach. Nie wiesz, jakie sytuacje mnie spotkają pomiędzy kolejnymi statusami na FB lub TT. Nie wiesz nic!

Przede wszystkim – MYŚL!

Nie ważne czy publikujesz do kilkunastu znajomych, czy do tysięcy fanów, inni nie muszą wiedzieć o Tobie wszystkiego. Powiem więcej – czasami nawet nie chcą. Pokazując publicznie całe swoje życie, stajesz się w ich oczach nudny, próżny (nie masz życia poza Internetem), przewidywalny i małostkowy.

O tym, jakich postów należy unikać, nie będę się rozpisywał, bo temat został przemielony na wszystkie możliwe sposoby. Zerknij tutaj: 15 rzeczy, których ludzie nie powinni wrzucać na Facebooka i tutaj: Pokolenie emocjonalnych ekshibicjonistów.

Tworzenie treści w Internecie to ogromna odpowiedzialność. A wiele ludzi nie zdaje sobie z tego sprawy.

Szymon Szymczyk podczas konferencji InternetBeta2015 powiedział: „Publikując w social media powinniście zadać sobie pytanie: czy ten tweet zniszczy moje życie?”.

Tak jak zniszczyły życie 17 letniej Paris Brown, wybranej w 2013 roku na młodocianego komisarza brytyjskiej policji. Dziennikarze na konferencji prasowej zapytali wtedy o jej tweety, które opublikowała mając 14-16 lat, a w których wyrażała m. in. swoją nienawiść do imigrantów, uzależnienie od alkoholu i narkotyków, homofobię itp. Jej życiowy sukces zmienił się dla niej w publiczną kompromitację, a sama Paris opuściła konferencję prasową we łzach.

A teraz sobie pomyśl, ilu Twoich znajomych udostępniało ostatnio rasistowskie i ksenofobiczne treści w odniesieniu do napływu imigrantów. Wyobraź sobie, że któryś z nich zrobi za kilka lat świetną karierę i zaproszą go na jakąś konferencję prasową…

Zanim naciśniesz przycisk „Udostępnij” lub „Skomentuj”, zastanów się, czy ten wpis zniszczy Twoje życie?

A potem zadaj sobie jeszcze 2 pytania:

  • W jakim celu to publikuję? Co chcę przez to osiągnąć?
  • Czy dla innych ma to jakiekolwiek znaczenie?

Przede wszystkim – MYŚL!

Weź za to odpowiedzialność

Pamiętaj, że publikując w Internecie, jesteś w pełni odpowiedzialny za swoje treści. Zastanów się, czy to, co akurat piszesz nie przyniesie szkody Tobie, albo komuś innemu. A zaraz potem pomyśl, czy dla kogoś będzie miało to jakąś wartość.

Czasami wstawiam jakiś kontrowersyjny post i ręka drży mi przed naciśnięciem przycisku „Opublikuj”. Zastanawiam się kilkukrotnie, czy warto i czy dla kogoś będzie to istotne. Niekiedy rezygnuję w ostatnim momencie, chociaż na napisanie poświęciłem sporo czasu. Ale są ludzie, którzy maltretują przycisk „Udostępnij”, deklarując swoje zdanie, szerząc poglądy i dzieląc się błahymi sprawami, nie zważając na to, że nikogo to nie obchodzi.

Niekiedy ktoś poczuje się urażony tym, co napisałem (chociaż zawsze się staram, aby tego uniknąć) i wtedy też muszę przyjąć krytykę na klatę, bo to moje słowa i w pełni za nie odpowiadam. Pisząc w Internecie, zwłaszcza anonimowo, czujesz, że możesz pozwolić sobie na więcej, stąd tyle hejtu, nienawiści i braku zahamowań. Pomyśl, czy powiedziałbyś to samo, patrząc drugiej osobie w oczy?

Istnieje życie poza Internetem

Można chwalić się w Internecie każdą chwilą. Można. Ale po co?

Można pokazywać, gdzie się jest, co się robi, z kim spędza się czas, co się czuje, gdzie się jedzie na wakacje, na jakim koncercie się ostatnio było, kiedy zaczęło się pracę i kiedy się z niej wyleciało, co jadło się na obiad i w jakiej sukience poszło się na wesele koleżanki. Można. Ale po co?

Można wyrazić swoje odczucia na temat wyników wyborów, meczu reprezentacji, kolejnego odcinka programu typu Talent Show oraz wczorajszego dziwnego zachowania sąsiadki. Można. Ale po co?

Jasne, że czasami warto. Sam co jakiś czas publikuję zabawne historie ze swojego życia, ale są one starannie wyselekcjonowane, tak aby zapewnić odbiorcom wartość rozrywkową. Resztę zachowuję dla siebie, z takiego chociażby powodu, że potem mogę opowiedzieć je znajomym, kiedy spotkamy się razem w realnym świecie.

Czasami można odnieść wrażenie, że wypadałoby spotkać się z niektórymi ludźmi. Ale po co? Wystarczy wejść na Facebooka, żeby dowiedzieć się, co u danej osoby słychać. Im więcej życia w Internecie, tym mniej życia w świecie… Więc wyloguj się czasami do rzeczywistości.

Rób to dobrze

Zastanów się nad tym, jak wygląda Twoje życie w sieci. Co inni o Tobie wiedzą, a czego nie powinni. Czy to, co udostępniasz, nie zniszczy Ci życia. Dbaj o prywatność i bezpieczeństwo danych. I pamiętaj, że jest jeszcze świat poza Internetem. Nie musisz być dostępny non stop. Świat nie ucieknie, a chwile, które są warte przeżycia tak.