Nie licząc zysków, ani strat

Czytelnicy pod wpisem „Cykl życia studenta” domagali się rozwinięcia tematu, dlatego dziś w odpowiedzi na prośby, zamieszczone w komentarzach, postanowiłem napisać ten artykuł.

Październik. Świeżo upieczony student przybywa do swojego nowego miejsca zamieszkania, ciągnąc za sobą ogromną walizkę z cały swoim dobytkiem. Teraz jest z dala od domu, rodziców, szkolnych znajomych i obowiązków, które kiedyś na nim spoczywały. Jest wolny. Tabula rasa jego studenckiego życia dopiero zacznie się zapełniać wiedzą, przeżyciami i doświadczeniami. Wprawdzie jego głowa jest pełna wyobrażeń i przekonań, ale dopiero będzie je weryfikował z rzeczywistością.

Na szczęście mamy XXI wiek i student, dzięki Markowi Zuckerbergowi, już dawno poznał ludzi ze swojego roku. Wbija więc śmiało na pierwszą integrację. Szybko zawiązuje kolejne znajomości i zjednuje kolejnych ludzi. Nic więc dziwnego, że otrzymuje coraz więcej zaproszeń na domówki, grille i imprezy w klubach. Jednym słowem,  pełni zażywa studenckiego życia.

Dopiero kiedy w portfelu zostaną już tylko skasowane bilety komunikacji miejskiej, student zaczyna się zastanawiać nad własnym życiem i przyszłością świata. „Może by tak zatrudnić się w call center, wziąć kredyt studencki, albo zacząć oszczędzać i inwestować? Albo rzucić studia i jak każdy normalny, szanujący się obywatel iść do pracy?”

Student szybko jednak dostrzega absurd ostatniego pomysłu i szybko wymazuje to pytanie ze swojej pamięci. „Jak to rzucić studia? Zaprzepaścić kilkanaście lat nauki? Tak z dnia na dzień? Przecież to nie do pomyślenia. Na pewno jest jakiś inny sposób.”

I o dziwo, taki sposób się znajduje. Okazuje się na przykład, że spokojnie można przygotować obiad w cenie batonika, który był kiedyś dorzucany do koszyka przy kasie w Biedronce. Piwo kupione w sklepie i wypite na domówce jest trzy razy tańsze od tego w pubie. A wykonując dla kogoś drobne zlecenia (przygotowanie prezentacji w Power Point, stworzenie grafiki czy napisanie artykułu) można sobie łatwo dorobić.

W tym momencie student zaczyna rozumieć prawa rządzące światem studiów. Staje się bogatszy o nowe doświadczenia, podejmuje racjonalne decyzje, dojrzewa, i uczy się życia.

 

Fot. Flickr.com, Pink Sherbet Photography (Creative Commons)

Licencja Creative Commons
Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.

Tagged , , , ,
  • http://www.mamcel.com Lenna

    Nie do końca się zgodzę z tym, że dopiero na studiach zdobywamy doświadczenie z oszczędzaniem i optymalizacją wydatków. Moim zdaniem dzieje się to dużo, dużo wcześniej (dla większości studentów).

    • http://kamilbabel.pl Kamil Bąbel

      Różnie to bywa. Studia są takim momentem, kiedy młody człowiek zderza się ze ścianą rzeczywistości.

  • Kasia

    Biedronka – ulubiony sklep studentów 😀

  • http://www.twojwybortwojaprzyszlosc.pl/ Paweł Zieliński

    Genialne 😀
    Oszczędzanie faktycznie „przychodzi” do nas dopiero na studiach 😉

  • Cygan z Pabianic

    ja na studiach nauczyłem się w ramach oszczędności pić herbatę i kawę zamiast napojów, i jeść zupy zamiast FF ;>

    • http://kamilbabel.pl Kamil Bąbel

      To poza oszczędnościami, masz jeszcze jedną korzyść – zdrowe odżywianie. 😉

  • http://wtripie.pl Kacper

    Haha, dobrze napisane! 🙂 Szczególnie refleksja przy skasowanych biletach 😀

    • http://kamilbabel.pl Kamil Bąbel

      Dzięki, Kacper. 🙂

  • Justyna

    Brawo Kamil! Z wielkim zainteresowaniem czytam każdy Twój wpis! Oby tak dalej! Z niecierpliwością czekam na kolejne wpisy! 😉

    • http://kamilbabel.pl Kamil Bąbel

      Cieszę się, że wpisy Ci się podobają. Mam nadzieję, że kolejne będą jeszcze lepsze. 😉

  • dominika

    Nie wiem czemu ale Twój wpis wydał mi się przytłaczający… Chociaż wiem, że jest w nim sama prawda

    • http://kamilbabel.pl Kamil Bąbel

      Bo ten artykuł trzeba brać pół żartem, pół serio.