Możesz osiągnąć więcej niż Ci się wydaje!

28 kwietnia 2013 – ta data na długo zapadnie mi w pamięci. 12 Cracovia Maraton – mój pierwszy maraton w życiu (i pewnie nie ostatni).

Dzień przed maratonem kładziesz się wcześniej spać, bo trzeba wypocząć. Emocje jednak są tak silne, że zasnąć się nie da. W końcu się udało, ale już o 5:00 otwierasz oczy. Budzik zadzwoni dopiero za godzinę, ale już wiesz że nie uda Ci się zasnąć ponownie. Wstajesz i zaczynasz się szykować, bo w końcu to jest Twój dzień.

Wychodzisz z domu i zapominasz o wszystkim. Około 27 km emocje opadają i wraca realne myślenie. Uświadamiasz sobie, że biegniesz już prawie 3 godziny. Tłum kibiców przerzedza się, zostajesz sam ze sobą. Teraz dopiero zaczyna się walka. Pojawia się ból i zmęczenie.

Nie poddajesz się jednak, bo wiesz, że biegniesz dla wyższej idei. Teraz już odliczasz ostatnie kilometry. Nogi są jak z waty, ale jest za późno, żeby się poddać. Choćbyś miał się doczołgać do mety, to tam dotrzesz! W tłumie biegnących wychwytujesz twarze znajomych. Widzisz, że też mają dość. Wymieniacie kilka budujących zdań i mówisz: „Do zobaczenia na mecie!” Masz jeszcze siłę, więc starasz się dać z siebie wszystko na tych ostatnich kilometrach.

Ostatnia prosta – już widzisz tłum kibiców wzdłuż trasy. Krzyczą do Ciebie: „Dasz radę! Ostatnie 300 metrów!” Biegniesz jeszcze chwilę i wpadasz na szalony pomysł. Odwracasz się i zaczynasz biec tyłem. Gdyby nie kibice, to pewnie wpadłbyś na barierkę. Jeszcze 100 metrów i upragniona meta.

Dostajesz medal na szyję, folię termiczną na plecy, wodę do ręki. Jeszcze tylko masaż, impreza integracyjna z drużyną i powrót do domu…

Tak mniej więcej wyglądał mój pierwszy maraton. A czas? Wydawało mi się, że jestem przygotowany na strefę czasową 5:30 – 6:00. Zarejestrowałem się w grupie 5:00 – 5:30. Kilka minut przed startem postanowiłem przenieść się do strefy 4:45 – 5:00. Bieg ukończyłem z czasem 4:44:11, a mógłbym zrobić nawet lepszy wynik. Postawiłem jednak zasady fair play nad własnymi ambicjami. W końcu pierwszy maraton biegnie się tylko po to, aby przebiec. Na życiówki przyjdzie jeszcze czas.

Jeśli myślisz, że czegoś nie jesteś w stanie osiągnąć, to jeszcze nie wiesz wszystkiego. Uważam, że każdy może, a nawet powinien przebiec maraton. Zwłaszcza z takimi ludźmi:

459394_10200505983046494_1780512750_o

 

Tagged , , ,

8 thoughts on “Możesz osiągnąć więcej niż Ci się wydaje!

  1. fajne, rozumiem te emocje, ale pewnie z parę lat trzeba się przygotowywać do maratonu kondycyjnie

  2. Moje przygotowania trwały 7 tygodni. W tym czasie miałem 15 treningów. To strasznie mało, a jednak czułem się dobrze przygotowany. Kilka osób z naszej drużyny „42 do szczęścia” trenowało jeszcze mniej, a pomimo tego wszyscy dobiegli do mety w regulaminowym czasie.

    1. No jasne, ale Ty rekreacyjnie biegales czy cwiczyles juz wczesniej, co oznacza, ze pewne przygotowanie wydolnosciowe i sprawnosciowe juz miales. Osobie, ktora kojarzy sport z wf-em z podstawowki czy olimpiada z telewizji, 15 treningow nie wystarczy.

  3. […] wpisem o maratonie pojawił się komentarz, w którym jeden z czytelników stwierdził, że do maratonu trzeba […]

  4. […] mając za sobą jeszcze 3 Iron Runerów. Czasem 4:34:58 pobiłem swoją życiówkę z maratonu krakowskiego o 10 minut. Okazało się jednak, że limit był liczony do zamknięcia trasy, czyli miałem […]

  5. […] skoku rzucił Bartek podczas jednego z treningów przed maratonem krakowskim. Jednak konkretne plany pojawiły się dwa miesiące później – w czerwcu. Zakładały […]

  6. […] wpisem o maratonie pojawił się komentarz, w którym jeden z czytelników stwierdził, że do maratonu […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *