Jak radzić sobie w życiu, będąc introwertykiem

Posted by in Społeczność

Jestem introwertykiem. Może się to wydawać zaskakujące, bo prowadzę ciekawe życie towarzyskie, nawiązuję kontakty z innymi ludźmi i nie mam problemów z zagadaniem do kogoś na jakimś wydarzeniu branżowym. Mam jednak świadomość, że życie w świecie, w którym wymaga się podejścia ekstrawertycznego jest trudne dla nas – introwertyków.

Nauczyłem się zarządzać swoją introwertyczną naturą, dzięki czemu bez problemu radzę sobie w życiu. Ty też możesz! W końcu stanowimy połowę populacji i też mamy tutaj coś do powiedzenia.

Słów kilka do ekstrawertyków

Drodzy ekstrawertycy, to, że jesteśmy introwertykami, nie oznacza, że nie lubimy spotkań z ludźmi. Większość z nas je lubi. Problem w tym, że my energię czerpiemy z innego źródła niż Wy.

Wy potrzebujecie dodatkowej stymulacji, dlatego spotkania z ludźmi ładują Wasze baterie. Dla nas kontakty z ludźmi są pochłaniaczem energii. Żeby ją odzyskać, musimy pobyć w samotności. Jednak, kiedy akumulatory są naładowane, spróbujcie dorównać nam kroku…

Słów kilka do introwertyków

To, że kontakty z ludźmi pochłaniają naszą energię, nie oznacza, że mamy z nich rezygnować. Umiejętnie zarządzając naszymi zasobami energii, jesteśmy w stanie budować trwałe relacje, być aktywnymi na gruncie towarzyskim i radzić sobie w życiu społecznym.

Zebrałem poniżej zestaw zachowań, które pomagają mi być introwertykiem w ekstrawertycznym świecie. Trzymam się tych zasad i dzięki temu jestem w stanie przetrwać. Jeśli jesteś introwertykiem, to większość z tych zasad powinna się także sprawdzić u Ciebie.

Zaczynamy!

1. Nie piję kawy

Nie ulega wątpliwości, że kofeina jest ulubionym stymulatorem wielu ludzi. Jednak jeśli jesteś introwertykiem, to lepiej ograniczyć jej spożywanie.

Poziom pobudzenia, a więc sytuacja, w której najefektywniej wykorzystujemy energię zależy od naszej natury: ekstrawertycy znajdują się poniżej optymalnego poziomu, zatem potrzebują dodatkowej stymulacji, aby osiągnąć optimum, natomiast introwertycy plasują się powyżej – filiżanka espresso jeszcze bardziej oddala ich od poziomu optymalnego.

Sam fakt, że wchodzimy w interakcję społeczną, podwyższa u nas – introwertyków poziom pobudzenia. Nie oznacza to jednak, że trzeba rezygnować z ulubionego napoju. Kawa sprawdzi się przy tzw. drugiej fali, kiedy przyzwyczajamy się do sytuacji i nasza ekscytacja zaczyna powoli opadać. Przed pracą lub ważnym spotkaniem – nie polecam!

2. Umawiam spotkania na godziny wieczorne

Jak już wspomniałem we wstępie, interakcje z ludźmi są dla introwertyków energochłonne. Oznacza to, że po każdym wydarzeniu poziom naszej energii spada, a co za tym idzie, trudniej jest się nam zabrać do jakiejkolwiek pracy, bo naturalnie jesteśmy zmęczeni. Dlatego lepiej planować swój dzień na zasadzie: „najpierw praca, a potem spotkania”.

Z drugiej strony poziom kortyzolu – hormonu stresu wzrasta o poranku i powoli spada w ciągu dnia, osiągając wieczorem swoje minimum. Spotkania wieczorne nie tylko pozwalają wcześniej wykonać swoje obowiązki, ale są dla nas po prostu mniej stresujące.

3. Preferuję spotkania w niewielkim gronie

Będąc introwertykiem , trudno jest przetrwać w tłumie ludzi, gdzie ilość stymulujących bodźców wywołuje w naszych głowach chaos. Prędzej wyciągniesz mnie na parapetówkę, niż na koncert plenerowy.

Poza tym, my – introwertycy lubimy się czuć zaangażowani. Im większa grupa, tym bardziej to zaangażowanie rozkłada się na poszczególnych jej członków i kiedy to, co wnosimy staje się wyłącznie niewielkim, nic nie znaczącym odsetkiem całości, czujemy się źle.

4. Nie planuję pracy przed ważnymi wydarzeniami

Powyższa zasada: „najpierw praca, a potem spotkania z ludźmi” nie działa w przypadku dużych wydarzeń. Jeśli jutro wyjeżdżam na konferencję, gdzie spotkam kilkaset osób, raczej nie zabieram się za trudne zadania, bo sama świadomość przebywania w tak dużym gronie oddala mnie od optymalnego poziomu pobudzenia.

Zresztą próba podejmowania się skomplikowanych zadań i tak okazałaby się nieefektywna ze względu na problemy z koncentracją. Zamiast silić się na wykonanie planu lepiej skupić się na prostych, rutynowych czynnościach – najlepiej fizycznych.

5. Przygotowuję się do spotkania

Aby płynnie wejść w interakcję z innymi i nie stresować się tym, że nie będzie o czym rozmawiać, warto wcześniej przygotować się do spotkania. Miej zawsze w głowie (albo spisaną na dłoni) listę uniwersalnych tematów, które możesz poruszyć. Dobrze jest też potrenować sobie small talk.

Jeśli wiesz, z kim się spotkasz, bo np. jesteś umówiony, zastanów się, o co możesz tą osobę zapytać. Przypomnij sobie, o czym rozmawialiście ostatnim razem i się do tego odnieś. Sprawdź w mediach społecznościowych, co ta osoba ostatnio robiła, albo gdzie była i na spotkaniu dopytaj o szczegóły. Porozmawiajcie o waszych wspólnych znajomych – to też jest świetna opcja.

6. Przychodzę wcześniej

My – introwertycy nie wbijamy na spotkanie jak Chuck Norris. Potrzebujemy czasu, żeby oswoić się ze środowiskiem i na spokojnie nawiązać pierwsze interakcje. Dlatego na każdym spotkaniu lepiej pojawić się wcześniej co najmniej z dwóch powodów:

Po pierwsze, możesz jeszcze podładować baterię. Osobiście kilka minut przed różnymi spotkaniami, wystąpieniami publicznymi, a nawet wykonaniem telefonów, potrzebuję się wyciszyć. Robię sobie wtedy krótki spacer, albo siadam na ławeczce i odpoczywam.

Po drugie, nie następuje gwałtowne zderzenie z dużą ilością ludzi. Jeśli jesteś wcześniej, spotkasz co najwyżej kilka osób, a więc środowisko jest dla introwertyka bardziej naturalne. Wraz z kolejnymi napływającymi uczestnikami, stopniowo przyzwyczajasz się do sytuacji.

7. Robię coś. Cokolwiek!

Największą trudnością, która potrafi wprowadzić nas w przerażenie jest wizja stania pośrodku sali samemu, otoczonym tłumem rozmawiających ludzi.

Jest prosta metoda, aby tego uniknąć – rób coś. Cokolwiek! Pomóż organizatorom ustawiać krzesła, przynieś ze sobą aparat i fotografuj wydarzenie, idź do kuchni robić kanapki… Zajmij czymś logiczną część swojego mózgu.

8. Mam gotową strategię wyjścia

Zazwyczaj planuję, o której chcę zakończyć spotkanie/imprezę (oczywiście, jeśli uznam, że dobrze się bawię, to plan może ulec modyfikacji). Wiem też, jakich argumentów użyję (choćby nawet były nieprawdziwe), aby usprawiedliwić swoje wyjście o wcześniejszej porze.

Jeśli natomiast wyjść nie wypada, a powoli zbliża się moment, kiedy najchętniej usiadłbym sobie gdzieś w rogu sali i odciął od napływających zewsząd bodźców, robię sobie przerwę: wychodząc np. przewietrzyć się kilka minut na zewnątrz. Potem znów można wrócić do podejmowania interakcji.

9. Potrzebuję wytchnienia po każdym dużym wydarzeniu

Nie ulega wątpliwości, że introwertyk po każdym dużym wydarzeniu oraz podjęciu interakcji z większą ilością osób, ma rozładowane baterie. Zamiast iść na imprezę następnego dnia i kolokwialnie mówiąc – „zamulać”, lepiej zrobić sobie dzień przerwy.

W tym czasie można spokojnie zamknąć się w pokoju, iść na spacer, albo pobiegać. Generalnie – pobyć w samotności, aby podładować baterie.

Co sądzisz o tych zasadach? Uważasz, że będą dla Ciebie przydatne?