Zrób podsumowanie roku, za które ludzie będą Ci wdzięczni

W ostatnim roku zrobiłem kilka odjechanych w kosmos rzeczy: wydałem swoją magisterkę w formie ebooka, założyłem firmę, jeździłem tyłem na rowerze przez 24 godziny, wziąłem udział w Mistrzostwach Świata w bieganiu tyłem.

Myśląc jednak o najlepszych rzeczach w 2018, żadna z nich nie znalazła się w czołówce.

Gdzieś w II kwartale 2017 roku zadzwoniłem do swojego przyjaciela mówiąc: „Słuchaj, każdy z nas ma mnóstwo spraw na głowie i ciężko jest nam się umówić na spotkanie. Co byś powiedział na wspólne śniadanie o 7 rano w przyszłym tygodniu?”.

Nie spodziewałem się wtedy, że 1,5 roku później, już w 4-osobowej grupie wciąż będziemy się spotykać tydzień w tydzień tuż przed rozpoczęciem pracy na wspólnym śniadaniu i dyskutowaniu na przeróżne tematy.

Uważam, że te poranne śniadania były najlepszą rzeczą, jaka w minionym roku mnie spotkała. Nawet nie dlatego, że zmuszały mnie do wczesnego wstawania. Nie dlatego, że mogliśmy zjeść coś dobrego i wypić kawę. Nie dlatego, że mogliśmy dzielić się swoimi sukcesami i wyzwaniami. Ale właśnie dlatego, że dzięki nim wzmocniliśmy wzajemne więzi.

W tym roku uświadomiłem sobie, że wydarzenia nie są ważne. Ważni są ludzie, którzy się z nimi kojarzą.

Dlatego musiałem na nowo przemyśleć sposób, w jaki robię swoje roczne podsumowania. Chcesz, aby 2019 był jeszcze lepszy? Spróbuj poniższej techniki.

Jak zrobić podsumowanie roku, które zaprocentuje w 2019

Krok 1

Weź do ręki kartkę i długopis. Możesz też skorzystać z notatnika w telefonie. Zarezerwuj sobie pół godziny wolnego czasu i wypisz 5 najlepszych wspomnień z 2018 roku. Jeśli chcesz, możesz wypisać 10, albo 12, albo 20, albo 50. Liczba nie ma znaczenia, ale czasami mniej znaczy więcej.

Jeśli nie pamiętasz dokładnie wszystkich wydarzeń, przejrzyj swój kalendarz z 2018 roku, przypominając sobie umówione spotkania, zaplanowane wyjazdy i zrealizowane projekty. Sprawdź też jakie posty pojawiły się w Twoich social mediach w ostatnim roku i jakie zdjęcia zapisane są w pamięci Twojego telefonu. Dzięki temu odtworzysz sporą część swoich ubiegłorocznych przeżyć.

Obiektywnie nie ma czegoś takiego, że coś jest warte zapisania, a coś nie. Twoim wspomnieniem może być podróż do Armenii, ale może to być wyjście na sushi. To może być wschód słońca nad miastem, albo nocny maraton filmowy. To może być 5 z WF-u, albo otrzymanie świetnej książki w prezencie urodzinowym. Po prostu zastanów się, co DLA CIEBIE było ważne. To nie musiało być przyjemne. Mogło skłaniać do refleksji, albo uświadomić, że zmierzasz w złym kierunku. Ważne, że w jakiś sposób wpłynęło na Twoje życie.

Krok 2

Kiedy masz już swoje 5 najlepszych wspomnień, do każdego dopisz osobę, z którą dana sytuacja Ci się kojarzy. Może to było Wasze wspólne przeżycie, może ta sytuacja sprawiła, że się poznaliście, a może ta osoba, wspierała Cię w danej sytuacji.

Zastanów się, dla kogo dane wspomnienie też może być warte przypomnienia i zapisz imię tej osoby przy konkretnej sytuacji.

Krok 3

A teraz weź do ręki telefon i wykręć numer do każdej z tych osób (pamiętaj: jedno wspomnienie = jedna osoba). Kiedy odbierze powiedz: „Hej, pamiętasz, jak postanowiliśmy przebiec maraton w tym roku? To było chore! :)”. A potem dodaj: „Miło by było to powspominać. Znajdziesz dla mnie godzinę czasu w przyszłym tygodniu? Chętnie się dowiem, co teraz u Ciebie słychać.”.

To najważniejszy krok. Bez niego nic się nie wydarzy.

Krok 4

Wyjdźcie razem na kawę/herbatę/piwo/sok. Jeśli masz wypisane 5 wspomnień, to wychodzi Ci jedno spotkanie co 2 miesiące w 2019 roku. To tak niewiele, a zobaczysz, że nie tylko będziesz szczęśliwszy, ale sprawisz też radość innym osobom. A dzięki temu świat w 2019 roku będzie znacznie lepszy.

Dzięki!

Kliknij, aby być na bieżąco z nowymi tekstami.

PS. Dla tych którzy boją się odezwać…

Zdaję sobie sprawę, że czasami nie rozmawialiśmy z kimś kilka(naście) miesięcy i zaproponowanie spotkania wydaje się jedną z najgłupszych rzeczy, jakie można zrobić.

Kilka lat temu poznałem pewnego człowieka. Od tamtego czasu widzieliśmy się zaledwie 4 razy, ale Tomek był tak fantastyczną osobą, że bardzo miło wspominam każde z tych spotkań. Ostatnim razem, pracowaliśmy razem przy pewnym projekcie. Kiedy wszystko się waliło i paliło, on przyszedł i powiedział: „Kamil, rzuć to wszystko i chodź na kebaba”. To była najgłupsza rzecz, jaką w tamtej sytuacji, mogliśmy zrobić. Ale poszliśmy.

Kilka miesięcy później Tomek zmarł. Te 20 minut spędzone z nim na rozmowie przy kebabie są dla mnie najlepszym wspomnieniem, jakie mi pozostało.

A teraz zadaj sobie pytanie, co jest gorsze: żal, że z kimś już nigdy się nie zobaczymy, bo zmarł, czy wstyd przed odezwaniem się, bo kontakt z kimś urwał się kilka miesięcy temu?

Kliknij tutaj, aby nie przegapić kolejnych artykułów.

Tagged , , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *