Dlaczego napisałem książkę (i dlaczego dopiero teraz)?

25 lipca 2016 roku wyruszyłem z fantastycznymi ludźmi na wspaniałą wyprawę. Trzema małymi samochodami pokonywaliśmy drogi i bezdroża Zakaukazia.

Dziś jest 25 lipca 2019 roku – dzień w którym możesz zamówić książkę opisującą tę podróż: „Zatrzymajmy się w Gruzji”.

Dlaczego spisanie wspomnień z Gruzji zajęło mi aż 3 lata?

Było kilka powodów. Chciałbym Ci o nich powiedzieć, ponieważ uważam, że inni twórczy i aktywni ludzie borykają się z podobnymi kwestiami.

Po pierwsze

Dlatego, że przygotowanie wyprawy podróżniczej jest cholernie trudne. Ale jest wciąż łatwiejsze niż napisanie książki.

Tripersowa wyprawa do Gruzji była z jednej strony niezapomnianym przeżyciem, a z drugiej wielkim wyzwaniem. Na oparach motywacji dotrwaliśmy do końca. Powrót był jak zrzucenie z barków ogromnego ciężaru. Przez długi czas nie miałem ochoty wracać do tych wspomnień.

Dopiero, kiedy nabrałem dystansu i przetrawiłem kotłujące się myśli, postanowiłem pozbierać to wszystko do kupy. Problem w tym, że to trochę jak mimowolnie zgodzić się na te same tortury, które już wcześniej się przeżyło.

Dlatego ilekroć się rozkręcałem, za każdym razem przychodziło zderzenie z niewidzialną ścianą.

why do you write

Po drugie

Pierwsze śliwki-robaczywki.

Pierwsza wersja tekstu była gotowa już pół roku temu. Nie będę mówił, jakim była bezwartościowym dziadostwem. Właśnie dlatego, wróciłem do początku i napisałem wszystko jeszcze raz. Chciałem wyjść poza zwykły, pamiętnikowy styl opisu zdarzeń i dotrzeć głębiej – skupić się na emocjach, wewnętrznych przeżyciach i osobistych odczuciach.

Z książki o podróży do Gruzji, powstała książka o podróży wgłąb siebie. Jestem zachwycony finalnym efektem, chociaż wymagało to 2 razy więcej pracy.

Po trzecie

Bo proces pisania wymaga zmiany stylu życia. Na okrągły rok trzeba się stać aspołeczną jednostką. Trzeba resztki swojego wolnego czasu wykorzystać na pracę nad książką, chociaż pewnie wolałoby się siedzieć na kanapie i oglądać seriale. Życie zaczyna się kręcić wokół pisania. Ciekawe propozycje, przemykają obok nosa, a Ty do późnych godzin nocnych siedzisz sam w swoim pokoju i stukasz w klawiaturę.

I dopiero, kiedy masz już tego dość i po raz kolejny chcesz to wszystko rzucić, wyobrażasz sobie siebie z wielki brzuchem, dłubiącego w pępku i gapiącego się bezrefleksyjnie w kolejny odcinek jakiejś durnej produkcji. I już wiesz, że nie tak chcesz umrzeć.

Po czwarte

Ponieważ chciałem ją napisać, a nie musiałem. Stworzyłem coś, co jest dobre. Coś, co z nieukrywaną radością i satysfakcją mogę Ci dziś zaprezentować. Wiem, że gdyby ciążyło na mnie jarzmo jakiegokolwiek przymusu lub warunkowania, efekt mógłby być zgoła odmienny.

Dlatego dałem sobie osobiste przyzwolenie na zabawę tekstem. Zaakceptowałem wydłużony czas realizacji pod warunkiem przyjemności z procesu tworzenia.

Dlaczego o tym mówię?

Ponieważ ukończenie tego projektu dużo dla mnie znaczy. Zrobiłem coś, z czego jestem niezwykle dumny i tylko ja wiem, ile czasu i wysiłku musiałem w to zainwestować. Ale wiem też, że rzeczy wartościowe w życiu wymagają czasu i wysiłku.

Pamiętaj o tym. Pamiętaj, żeby robić rzeczy, które coś dla Ciebie znaczą. Dzięki którym to życie, a nie tylko portfel, nabiera wartości.

A w wolnej chwili odsyłam Cię do „Zatrzymajmy się w Gruzji”.

W książce nie ma obrazków, ale za to są słowa, zdania i akapity. Ma 180 stron i miękką oprawę. Kosztuje tyle, ile uważasz, że powinna kosztować. Każdą książkę własnoręcznie podpisuję. Zamów egzemplarz dla siebie. Dostaniesz swoją książkę w zaoferowanej cenie, nawet jeśli koszt produkcji okaże się wyższy.

Tagged , , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *