„Biznes w nowej gospodarce” – analiza wystąpienia

Posted by in Kariera, Rozwój

W poprzednim wpisie omówiłem kwestię merytoryczną prezentacji „Nowe oblicze email marketingu”. Teraz chciałbym się skupić na analizie samego wystąpienia. Cieszy mnie to, że publiczne przemawianie idzie mi coraz lepiej. Duże znaczenie odgrywa tu jednak przygotowanie. W ostatnim czasie starałem się szlifować tą umiejętność przy każdej nadarzającej się okazji. Było dobrze, ale nie obyło się bez kilku błędów.

Plusy:

  • analiza otoczenia

Warunki w jakich się występuje są niezwykle istotne. Ponieważ swój referat wygłaszałem dopiero drugiego dnia konferencji, mogłem spokojnie przyjrzeć się sali, na której odbywały się prezentacje. To co zwróciło moją uwagę już po kilku pierwszych wystąpieniach, to pulpit, na którym ustawiony był laptop. Prelegenci stojący za nim wyglądali w większości wypadków tak:

normal

A w skrajnych tak:

skrajny

Aby słuchacze wiedzieli, kto do nich mówi, stanąłem obok pulpitu, co zmniejszyło barierę między mną, a publicznością, oraz ułatwiło gestykulację.

  • przekaz niewerbalny

Ten punkt wynika z poprzedniego. Mając dużą swobodę ruchów, mogłem wzmocnić przekaz, poprzez gestykulację. Cieszy mnie to, że była ona spójna z wypowiadanymi słowami i nie tak chaotyczna, jak jeszcze kilka miesięcy temu.

  • analiza publiczności

Przed konferencją zbadałem swoją grupę docelową. Uświadomiłem sobie, że będę mówił przede wszystkim do studentów, ale na sali mogą pojawić się również nauczyciele akademiccy. Nie pomyliłem się. Z jednej strony sprawdziło się użycie mniej oficjalnego języka (np. porównanie wysyłki newsletterów do randkowania), z drugiej zaś zwrócenie się bezpośrednio do pani profesor, pozwoliło uchwycić kontakt z tą mniej liczną grupą odbiorców.

Poza tym pierwszego dnia starałem się jak najlepiej poznać uczestników konferencji. Uważne wysłuchiwanie referatów, rozmowy w kuluarach i na bankiecie, pozwoliły jeszcze lepiej dostosować wystąpienie, ale również zmniejszyć stres. Mówienie do kogoś, kogo już się zna jest bowiem dużo łatwiejsze.

  • mówienie z pamięci

Jestem zagorzałym przeciwnikiem czytania slajdów. Jest to jedna z niewielu rzeczy, które potrafią wprowadzić mnie w stan irytacji. Paweł Tkaczyk napisał kiedyś:

Jeśli wszystko, co masz do powiedzenia, jest zawarte na Twoich slajdach, najlepszym sposobem na zdobycie owacji na stojąco jest rozdanie tych slajdów i podziękowanie za uwagę. Ludzie będą Ci wdzięczni za to, że nie marnujesz ich czasu.

Przy dłuższych wystąpieniach zazwyczaj mam przy sobie konspekt wypowiedzi. Tym razem zrezygnowałem z jakichkolwiek pomocy, aby poczuć trochę adrenaliny. 😀

  • prezentacja

Skoro już mowa o slajdach, to jeszcze słowo o samej prezentacji. Lubię, kiedy publiczność skupia się na tym, co mówię, a nie na oglądaniu slajdów. Dlatego często po prostu rezygnuję z prezentacji, a koncentruję się na samym wystąpieniu.

Tym razem jednak prezentacja została na mnie wymuszona. Dlatego użyłem formy graficznej, aby kluczowy przekaz płynął z ust prelegenta, a nie z tekstu na slajdach. Prezentację możesz obejrzeć tutaj -> Nowe oblicze email marketingu

  • interakcja z uczestnikami

Problemem początkujących mówców jest strach przed brakiem reakcji publiczności. Boją się oni, że zadając jakieś pytanie, usłyszą ciszę. Też miałem z tym problem. Ale ciągłe treningi doprowadził do tego, że postanowiłem się przełamać. Podczas wystąpienia z pełną stanowczością zadałem serię pytań, na które oczekiwałem podniesienia rąk i nie zawiodłem się.

Minusy

  • telefon

Zapomniałem wyciszyć telefonu przed prezentacją. Dwa razy musiałem przerywać wystąpienie, aby odrzucić połączenie. Nauczka na przyszłość.

  • brak płynności

Nie poświęciłem na przygotowanie tyle czasu, ile chciałem. A ponieważ mówiłem z pamięci, to od czasu do czasu zdarzały mi się potknięcia, przejęzyczenia, zająknięcia.

  • barwa głosu

Po około 10 minutach mówienia, zaczęło zasychać mi w gardle. Miałem dylemat: czy przerwać na chwilę, aby napić się wody, czy kontynuować. Niestety wybrałem drugą opcję, przez co w dalszej części wystąpienia mój głos nie brzmiał tak, jak powinien.

  • „bujanie się”

Mam taki dziwny nawyk, który pomaga mi niwelować stres, ale czasami wygląda bardzo nienaturalnie. Mianowicie – ruch. Lubię poruszać się po scenie, mówić i chodzić w tym samym czasie. Jednak ograniczenie przestrzeni sprawia, że ruch sprowadza się do przenoszenia ciężaru ciała z jednej nogi na drugą. Nie potrafię stać w miejscu, przez co cały czas się bujam. Muszę nad tym jeszcze popracować. Świadomość problemu, to pierwszy krok do jego rozwiązania.

Wystąpienie publiczne można polubić. Najważniejsza jest praktyka – wykorzystywanie możliwości do mówienia: w szkole, na uczelni, w klubach Toastmasters. Z czasem wystąpienia stają się coraz lepsze, można eliminować kolejne błędy i wprowadzać urozmaicenia. Ogromną kopalnią wiedzy w tej dziedzinie jest blog Andrzeja Kozdęby – jamowie.to.

 

 Fot. Flickr.com Wired Photostream (Creative Commons)

Licencja Creative Commons
Ten artykuł jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.