Pan Zenon: „Jesteście beznadziejnie fantastyczni”

Posted by in Przygoda

Wyjazd na Litwę i Łotwę był problematyczny w zrealizowaniu. Nie ze względu na organizację, bo jak zwykle postawiliśmy na spontaniczność. Najtrudniej było mi przekonać kompana podróży – Mateusza, że to dobry kierunek. „Bo przecież tam nie ma nic ciekawego”. Jeśli Tobie też się wydaje, że kraje nadbałtyckie są nudne, jak reklamy w publicznej telewizji, przeczytaj poniższe refleksje, a być może zmienisz swoje zdanie.

Kraje nadbałtyckie są nudne

Żeby jednak była jasność – jeśli szukasz egzotyki, tutaj jej nie znajdziesz. Litwa, Łotwa, a nawet Estonia zbytnio nie różnią się od Polski. Co więcej, w sklepach znajdziesz polskie produkty, a na ulicy usłyszysz polski język. Rozległe, nizinne tereny, których fałdy pamiętają czasy zlodowacenia plejstoceńskiego, pokryte są polami uprawnymi lub lasami. Nic szczególnego. Miasta też nie odstają od polskich aglomeracji. Ale jest kilka powodów, dla których warto odwiedzić te okolice.

Tam nikt nie jeździ

Można jechać do Hiszpanii, Włoch lub na Bałkany. Można. Tylko, że w okresie wakacyjnym trzeba przedzierać się przez tłumy turystów, stać w kolejkach i oganiać się od przemiłych tubylców oferujących na każdym kroku „great hostel, only 12 euros”. Dziękuję, przyjadę za pół roku.

Tymczasem jedziemy na północ, gdzie plaże puste po horyzont. I rzeczywiście! Wychodzimy na Stare Miasto w Rydze i zastanawiamy się, gdzie są Japończycy uzbrojeni w selfiesticki, gdzie klienci ogródków piwnych, gdzie tłumy przedzierające się do Doma Baznica – XIII-wiecznej katedry, podobno największej w krajach bałtyckich. Dopiero po pewnym czasie uświadamiamy sobie, że po prostu ich nie ma. Raz lub dwa mijamy tylko wycieczkę Hiszpanów, którym widocznie znudziły się południowe upały, a poza tym całe miasto jakby opustoszało.

Ryga

Gdzie się wszyscy podziali?

 

Niestety z powyższego opisu musimy wyjąć Litwę. Do Wilna dotarliśmy późnym wieczorem i pomimo odwiedzenia 5 hosteli, nie znaleźliśmy noclegu. O wolny stolik w restauracjach też było ciężko. Nie wspominając już o kolejkach do najpopularniejszych punktów turystycznych.

Jeśli cenisz sobie spokój, przestrzeń i swobodę, jedź na Łotwę. Tam jest pusto… i pięknie.

Tam jest pięknie…

Wielki plus dla Łotwy za to, że dba o otoczenie. Uderzające dla nas było to, że w centrum Rygi poza nieśmiałymi, ale stylowymi neonami przydrożnych pubów nie było żadnych outdoorowych reklam: nie ma bilbordów, nie ma plakatów na co drugim płocie, nie ma oklejonych autobusów i tramwajów. Jest czysto i naturalnie. Przyznam, że urzekła mnie ta naturalność.

Tak, jak wspomniałem wcześniej, ulice w ciągu dnia są praktycznie puste. Dopiero kiedy zapada zmrok, w lokalach robi się gwarno, a gdzieniegdzie da się usłyszeć graną na żywo muzykę. Robi się klimatycznie.

Podczas naszych spacerów po mieście nie zauważyliśmy też typowych nocnych klubów z nieciekawym towarzystwem, których u nas na pęczki. Może są w innych dzielnicach, ale fakt, że nie ma ich na Starym Mieście, sprawia, że to urocze w ciągu dnia miejsce pozostaje urocze w nocy, a nie zmienia się w typową imprezownię.

Jeśli będziecie w Rydze latem, koniecznie zatrzymacie się na Riverside Camping. Może niektórzy wolą tradycyjny dach nad głową, zamiast poliestrowej płachty, ale kiedy wychylicie rano głowę z namiotu i zobaczycie taki widok, nie będziecie żałować podjętej decyzji.

Riga Riverside Camping

Dreams come true!

 

…i tanio

Jeśli zależy Ci na wyjeździe niskobudżetowym, a nie chcesz oszczędzać na czym się tylko da, to tam z powodzeniem się odnajdziesz. Ceny podobne do tych w Polsce. Chcesz się komfortowo przespać? W każdym hostelu znajdziesz zadowalającą ofertę. Chcesz dobrze zjeść? Nie musisz szukać lokali gdzieś na uboczu. Chcesz pozwiedzać? Nie wydasz milionów na wejściówki. Po prostu robisz to, na co masz ochotę.

Duchy przeszłości

Z pewnością kojarzysz poniższy budynek…

Pałac Kultury i Nauki w Rydze

Hmmm… Wygląda znajomo.

 

Ale nie jest to Pałac Kultury i Nauki w Warszawie, którym hojnie obdarowali nas bracia ze Związku Radzieckiego.

Swoją drogą warto wiedzieć, dlaczego mamy w stolicy ów pałac. Otóż ZSRR zaproponowało, że zrobią nam „prezent”. Mieliśmy do wyboru: metro, albo Pałac Kultury i Nauki właśnie. Sądząc po tym, że moskiewskie metro uchodzi za jedno z najlepszych na świecie, mielibyśmy w Warszawie prawdziwy skarb. Ale władze komunistyczne w Polsce stwierdziły: „Po co nam coś, co jest pod ziemią i czego nie będzie widać? Zbudujmy ogromny pałac, który będzie dumą Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej”. I właśnie dlatego dziś cieszymy się z otwarcia drugiej linii metra…

Ale wracając do tematu… Budynek, którym „obdarowali” nas Rosjanie nie jest wcale wyjątkowy, ani oryginalny. Łotysze bowiem dostali „w darze od narodu radzieckiego” całkiem podobny, a we wschodniej Europie znajdzie się jeszcze kilka pokrewnych.

Tak oto wieżowiec Akademii Nauk Łotwy stoi sobie gdzieś na uboczu Rygi, przypominając o minionych czasach. Nie omieszkaliśmy się tam przejść i zadumać nad historią stalinizmu.

W drodze powrotnej Mateusz kupił w supermarkecie jednego zimnioka, co z pewnością zaskoczyło nie tylko nas, ale i kasjerkę. Dalszą podróż kartofel spędził w jego plecaku. Co się z nim stało potem, nie mam pojęcia.

Cudowny autostop

Mówi się, że Litwini nie lubią Polaków i dlatego ciężko stopować w tym kraju. Jednak z naszych doświadczeń płynie całkiem odwrotny wniosek. Jeździ się tak przyjemnie, jak po Bałkanach, a nawet lepiej. I gdyby tylko na Litwie i Łotwie większość głównych dróg nie byłą zwykłymi jednopasmówki z ograniczeniem do 70 km/h, można by w kilka dni odwiedzić większość miast.

autostopem na Litwę i Łotwę

Wszędzie dobrze, ale w Augustowie najlepiej.

 

W każdej dłuższej, autostopowej podróży, standardowe rozmowy z kierowcami typu: „Skąd jesteście?”, „Co studiujecie?”, „Gdzie jedziecie?” zaczynają w pewnym momencie nużyć, bo powtarza się  to samo po raz kolejny. Ale nie tym razem…

Do Wilna zabraliśmy się z dwójką białoruskich chemików, wyśmienicie mówiących po angielsku. Wtedy zaczęła się rozmowa na poziomie. Próbę wyjaśnienia przyczyn silnej korelacji złotówki z euro i złotówki z dolarem jeszcze przebrnąłem. Ale na omawianiu funkcjonowania systemu emerytalnego w Polsce zacząłem wymiękać.

Jeden z litewskich kierowców (jeszcze raz pozdrawiamy Pana Zenona) natomiast tak się przejął naszą sytuacją, że poprosił, abyśmy dali mu znać, kiedy dotrzemy z powrotem do Krakowa. Później napisał nam smsa zawierającego słowa:

Beznadziejnie fantastyczni jesteście – nocą, na Litwie, w lesie…

„Beznadziejnie fantastyczni” jest teraz moim ulubionym epitetem.

Warto się zgubić

W naszą wyprawę wybraliśmy się bez planu. Spontaniczność tak nas niosła, że gdybyśmy mieli przez przypadek rosyjskie wizy i trochę więcej czasu, z pewnością skończylibyśmy w St. Petersburgu. Plan ustalaliśmy z dnia na dzień, z godziny na godzinę. Ta spontaniczność zaniosła nas do kilku wyjątkowych miejsc, których próżno szukać na turystycznych mapach.

atrakcje

Jak to było? Wielki krok dla człowieka?

Jeszcze w Polsce zahaczyliśmy o Ełk, który wcale nie był nam po drodze. Później przez przypadek znaleźliśmy się nad Kanałem Augustowskim. Natomiast drogę do Rygi zaplanowaną na 3 dni, pokonaliśmy w jeden.

Szukając kempingu w Rydze trafiliśmy na świetny punkt widokowy. Przedzieraliśmy się przez zapomniane uliczki, ukryte tuż przy głównym szlaku. Wieczorem Gabi zaszyła się w knajpie z muzyką country, a nasza trójka wylądowała na wesołym miasteczku, gdzie równie spontanicznie znaleźliśmy się w karuzeli, wywołującej u Mateusza histeryczne okrzyki, a u mnie i Luizy salwy śmiechu.

Poszukiwania noclegu w Wilnie zakończyły się dla nas znalezieniem ciekawych, miejskich instalacji: m.in. huśtawki zawieszonej pod mostem, ulicznej biblioteczki, czy betonowych trzewików z powyższego zdjęcia. Następnego dnia, idąc okrężnymi drogami do miejsca, gdzie moglibyśmy coś zjeść, trafiliśmy przez przypadek na… dom Adama Mickiewicza.

To zdecydowanie dobry kierunek

Kraje bałtyckie warto odwiedzić. Może się wydawać, że nie ma tam nic ciekawego, ale w rzeczywistości niespodzianki czekają na każdym kroku. Byłeś? Byłaś? Opisz swoje wrażenia lub poleć miejsca, warte zobaczenia. W imieniu czytelników, dziękuję.

Już za kilka dni wysyłam wrześniowy numer newslettera. Nie przegap - zapisz się tutaj.

Na deser wideo z naszego wyjazdu:

 

Fot. (1, 2, 6) – Luiza Niemiec, (3, 4, 5) – archiwum własne